Look of the day- stare z nowym :)

Look of the day- stare z nowym :)

Minimalizm i slow fashion to pojęcia modowe, o których ostatnio dosyć dużo się mówi i pisze. Odnoszą się one zarówno do stylu ubierania się jak i do sposobu robienia zakupów ubraniowych.

W sposobie ubierania przejawia się prostym, klasycznym krojem ubrań, stonowanymi kolorami oraz posiadaniu  bazy odzieży, najlepiej złożonej z  bardzo dobrej jakości ubrań i zróżnicowanych dodatków do tej bazy. Ideą tych stylów jest także świadome podejście do zakupów, czyli kupowanie ubrań dobrej jakości, produkowanych z poszanowaniem praw człowieka i nie zawierających toksycznych substancji. Minimalizm i slow fashion, to także rozsądne kupowanie, nie gromadzenie rzeczy i regularne porządki w szafie.

Nie jestem przekonana czy ja dokładnie stosuję się do tych zasad i nie będę się w tym momencie nad tym zastanawiać. Faktem jest jednak, że od zawsze jestem przeciwniczką kupowania dużej ilości ubrań do niczego nie pasujących oraz wieloletniego przechowywania tych, w których od dawna nie chodzę. Dlatego staram się regularnie przeglądać zawartość szafy. Na większość zbędnych ubrań zawsze znajduję chętnych, z czego bardzo się cieszę, bo nie lubię też wyrzucać ich do śmieci.

Czasami zdarza mi się jednak popaść w jakiś sentyment i mam parę sztuk odzieży, które pomimo, że są nie noszone od dawna, ciągle są w mojej szafie. Co sezon, znajduję im tylko nowe miejsce z nadzieją, że może… kiedyś…. 🙂

Brązowa marynarka, którą mam na poniższych zdjęciach i zamszowe buty na szerokim wysokim obcasie właśnie należą do tych rzeczy.

Nie mogę powiedzieć, żakiet jest schodzony. Kupiłam go jakieś (uwaga!) 15 lat temu i chodziłam w nim ze 3-4 lata. Nie uwierzycie, ale był wtedy na mnie obcisły 🙂 Buty natomiast mają 7 lat, kupiłam je w Londynie i… nie założyłam ich ani razu. Ale, że do tej pory naprawdę mi się podobają, to ciągle je mam.

No i nagle kilka dni temu dostały swoją szansę i to przez  „małą koronkową czarną”, którą zakupiłam na uroczyste spotkanie. Do marynarki założyłam jeszcze futrzany szal i…gotowe!

A efekt oceńcie sami 🙂

DSC_0323

DSC_0490

 

DSC_0198

DSC_0407

DSC_0408

DSC_0504

Gdzie znaleźć najciekawsze memy??

Gdzie znaleźć najciekawsze memy??

Memy, czyli  obrazki czy zdjęcia z umieszczonym na nich napisem o konkretnym przesłaniu, wprost opanowały internet, a przede wszystkim media społecznościowe.  Bardzo chętnie udostępniamy je także na swoich profilach i są dla nas  miłym i lekkim  przerywnikiem w trakcie dnia.  Przesłania  memów mogą być naprawdę przeróżne i mamy tu w czym wybierać: memy z dowcipami, złote myśli, aforyzmy, memy tematyczne czy komentujące aktualne wydarzenia w świecie czy w polityce.

Szczerze się przyznam, że nie wyobrażam już sobie porannej kawy bez rzucenia okiem na stronki z memami czy demotywatorami.  A moja ulubiona to „Kobieta po 40-stce”, która de facto nie jest tylko dla kobiet po 40-stce 🙂

Jeśli lubisz wyszukane poczucie humoru, optymistyczne teksty ale z mocno realistycznym podejściem do życia albo szukasz miłych  przerywników podczas pracy, to koniecznie musisz tu zajrzeć. „Kobieta po 40-stce” to złote myśli na każdy dzień podane w pięknej oprawie, gdyż zdjęcia są po prostu zjawiskowe.

Jest jedno zastrzeżenie: autorka zaprasza na swoją stronę wyłącznie miłych ludzi. Czyli nas, prawda? 🙂

A poniżej kilka „wykradzionych” przeze mnie  memów ze strony „Kobieta po 40-stce”:

1509148_369465739888310_7736452951638605548_n

 

1450330_385939461574271_4516821366336000355_n

 

10393914_386495248185359_7868486444670979343_n

 

1941403_351877408313810_8078125951349632233_o

604106_357989727702578_8725560640266421459_n

10540868_379342612233956_5881531158869132987_o

12279046_517663771735172_903558492294846855_n

Jeśli Ci się spodobały, to udostępnij ten wpis znajomym 🙂

Dobrej zabawy!

Jakie nasze myśli, takie nasze życie…

Jakie nasze myśli, takie nasze życie…

Jakie nasze myśli, takie nasze życie…  Zainspirowały mnie te słowa, które napisała Maja Sablewska pod jednym ze swoich zdjęć na Instagramie.

Jestem z natury optymistką. Szkalnka zawsze jest dla mnie do połowy pełna. Niepowodzeń nigdy nie traktowałam jako porażek życiowych i nie zadręczałam się nimi, ale szybko wyciągałam wnioski i szłam dalej. Zarówno w sprawach prywatnych jak i zawodowych. Dzięki temu na mojej twarzy zawsze był (kurcze: jest!!!) uśmiech, którego nie żałuję nikomu wokół mnie.

Ale!

Raz się poddałam. Nie sytuacji, nie toksycznym ludziom i nie niepowodzeniom. Poddałam się własnym myślom.

Kiedy odeszłam z pracy, nie wiedzieć czemu, zaczęła mi się kołatać w głowie jedna myśl: żebym tylko wytrzymała i żebym tylko nie wpadła w depresję. No i oczywiście w nią wpadłam 🙂  Samospełniająca się przepowiednia? Nie, po prostu jakie nasze myśli takie nasze życie…

Szczęśliwie to był krótki epizod, nawet nie wiem czy depresja czy stan depresyjny. Nieważne, gdyż poradziłam sobie.Wiedziałam jedno: że muszę myśleć pozytywnie. Na siłę próbowałam znaleźć coś co bardzo lubię robić.  Niestety, jedyne co mi po usilnym myśleniu przychodziło do głowy, to… że lubię pracować. Pracowałam bez wytchnienia przez ostatnie lata. Nawet w domu, czy na wakacjach głowę miałam zajętą planami, celami i strategiami marketingowymi. Praktycznie nie miałam hobby poza czytaniem książek, a te z kolei nie uspokajały mnie wystarczająco. Wtedy przyszedł pomysł na bloga. Początkowo tematyka miała  być związana z szeroko pojętym zatrudnieniem i byciem pracownikiem i dotyczyć porad prawnych dla byłych pracowników oraz poruszać kwestie związane z  dyskryminacją w miejscu pracy i  mobbingiem. Miałam już nawet kilka szkiców.

I wtedy pomyślałam: nie, nie jestem pewna czy nie zrobię komuś krzywdy niedostateczną  znajomością przepisów itp. Wiedziałam, że chcę pomagać innym dziewczynom i kobietom  w trudnej sytuacji życiowej i zawodowej, że chciałabym dodawać siły, pewności siebie, pokazywać, że wszystko zależy tylko od nas samych i że każda zmiana jest zawsze (!!!) początkiem czegoś nowego. Chciałam swoim przykładem osoby, która świadomie podjęła pewne decyzje w życiu, pokazać im,  że zawsze  przede wszystkim  warto słuchać siebie i kierować się tym co sami czujemy. I żeby mieć odwagę o tym mówić!!!

I tak blog stał się blogiem lifestylowym. Też pod prąd, gdyż wszystkie blogerki modowe są ode mnie 10-15 lat młodsze. Umieszczam  trochę wpisów motywacyjnych, często z poczuciem humoru (4 rzeczy, które powinnaś zrobić przynajmniej raz w zyciu) .  Pokazuję, że nigdy, ale to nigdy nie można się załamać, usiąść na kanapie i czekać na cud. Nawet jak jest ciężko, trzeba się rozglądać dookoła. Rodzina, przyjaciele, nasze pasje, odkładane plany…

I co się stało? Jakie nasze myśli, takie nasze życie! Mam zajęć na całe dnie, wprost brakuje mi na wszystko czasu. Jestem w miarę zadowolona i w miarę szczęśliwa. Miałam chwile załamania i dni kiedy byłam  o krok od nie wstania rano z łóżka. Ale wtedy na siłę przekierowywałam  swoje myśli i …już siedziałam przy komputerze 🙂 No i przy okazji okazało się, że mam całą masę znajomych i przyjaciół, którzy mnie wspierają, a także kolegów z pracy, mówiących o mnie z uznaniem i szacunkiem. A wystarczyło tylko być sobą, być szczerym, koleżeńskim i prawdomównym. Tak niewiele, prawda?

 

A jak jest u Ciebie? Czy masz w naturze zadręczanie się problemami i rozdrapywanie porażek? Mówię Ci: szkoda czasu i zdrowia! Przeczytaj jeszcze raz mój tekst i zacznij na siłę myśleć pozytywnie! Musisz znaleźć zajęcie, które zamieni Twoje negatywne myśli na trochę przyjemniejsze. Nie daję gwarancji, że wszystko Ci się uda, ale za to na pewno zaczniesz się uśmiechać.

Powodzenia!

Selfie – czy przestało być symbolem obciachu?

Selfie – czy przestało być symbolem obciachu?

Jak podaje Wikipedia, selfie,  to rodzaj fotografii autoportretowej, zazwyczaj wykonywanej z trzymanego w ręku lub na kijku aparatu cyfrowego, telefonu komórkowego lub kamery.  Zdjęcie przedstawia zazwyczaj samego siebie lub nasze odbicie w lustrze. Selfie może przedstawiać również grupę osób, znajdujących się w centrum ustawienia, gdzie jedna z nich robi zdjęcie.

Jakby nie patrzeć,  zarówno słowo jak i czynność robienia selfie zrobiło w ostatnich latach ogromną furorę.

Początkowo związane było wyłącznie z mediami społecznościowymi, ale obecnie selfie wykonuje się praktycznie przy każdej okazji: na spotkaniach rodzinnych, wyjściach ze znajomymi, czy chcąc uwiecznić nową fryzurę. Bardzo popularne są selfie za kierownicą samochodu, w windzie  czy nawet w…. łazienkach i publicznych toaletach. I to nie tylko wśród nastolatek, ale także wśród sławnych osób.

12109126_997175463668326_5994001233529139875_n

 

 

artur-boruc-jak-dawid-woliski-NEWS_MAIN-120805

12107915_946869582053419_3113954958107181262_n

 

Oczywiście część selfie, które robimy trafia na Facebook czy Instagram, ale znaczna część pozostaje w naszych telefonach, albo przesyłamy je sobie między sobą. Dlaczego tak je lubimy?

Właściwie to nic się nie zmieniło od wieków. Zawsze lubiliśmy się fotografować, przy każdej możliwej okazji ustawialiśmy się do zdjęć. Jeśli ktoś chodził z aparatem od razu poważnieliśmy, albo na odwrót robiliśmy głupie miny do obiektywu. To jedynie technologia nie pozwalała nam swobodne fotografowanie samych siebie. Choć oczywiście takie próby jak najbardziej podejmowaliśmy, nawet jak po wywołaniu zdjęcia okazywało się, że mamy obciętą głowę 🙂

Selfie nie boi się już nikt, począwszy od nastolatek, przez celebrytów, aktorów, na naszych rodzicach czy dziadkach kończąc. Czy wobec tego przestało już być symbolem obciachu??  Chyba jednak nie do końca, biorąc pod uwagę w jakich coraz dziwniejszych miejscach jest wykonywane.  Selfie ma jednak ważną zaletę: zawsze  powoduje uśmiech, zabawę, radość. Jest spontaniczne, uwiecznia ulotne chwile, pozwala nam się  natychmiast zaprezentować szerszej publiczności przez publikowanie ich na naszych profilach, a dodatkowo możemy skorzystać z różnych aplikacji „podkręcających” naszą urodę.

Nie zwracając więc uwagi na krytyków tej formy zdjęcia zamieszczam  poniżej kilka moich ulubionych selfie, zrobionych przy różnych okazjach, także z córką i z mężem:

11700950_10207231382238067_4767381638960477238_o

 

 

 

12247978_10207353214243791_4119566182005119217_o

 

 

10636216_10203855887412806_6008463606527311961_n

 

IMG_2131

 

12248208_10207353350767204_5819077259263557121_o

A jak jest u Ciebie? Czy masz swoje ulubione selfie? Jeśli tak, to przyślij mi je na maila:  info@marygrace.pl  lub w wiadomości na Facebooku. Jeśli uzbiera się kilka fajnych fotek, to umieszczę je w kolejnym wpisie.

I  koniecznie udostępnij ten post koleżance, aby też przesłała mi swoje selfie 🙂

Miłego wieczoru!

 

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress

Ta strona używa tzw. ciasteczek. Więcej informacji.

Ciasteczko (formalnie HTTP Cookie, w skrócie ang. cookie, tłumaczone czasem jako plik cookie) – mały fragment tekstu, który serwis internetowy wysyła do przeglądarki i który przeglądarka wysyła z powrotem przy następnych wejściach na witrynę. Używane jest głównie do utrzymywania sesji np. poprzez wygenerowanie i odesłanie tymczasowego identyfikatora po logowaniu. Może być jednak wykorzystywane szerzej poprzez zapamiętanie dowolnych danych, które można zakodować jako ciąg znaków. Dzięki temu użytkownik nie musi wpisywać tych samych informacji za każdym razem, gdy powróci na tę stronę lub przejdzie z jednej strony na inną.


Źródło: wikipedia.org


Więcej informacji: http://pl.wikipedia.org/wiki/HTTP_cookie

Zamknij