HAPPY NEW YEAR 2017! Ostatni  „look of the day” oraz życzenia noworoczne

HAPPY NEW YEAR 2017! Ostatni „look of the day” oraz życzenia noworoczne

Kochani, czas nieubłaganie mija i kolejny rok się kończy. Każdy z nas zapewne snuje już plany na ten przyszły, 2017. Od nas samych zależy czy będziemy przyjmować to co nam niesie los czy ustalimy sobie co chcemy robić, przeżyć, osiągnąć. Jakie są nasze cele? I czy nie zrezygnujemy z ich realizacji już w styczniu, jak to często bywa?

Życzę każdej mojej Czytelniczce i każdemu mojemu Czytelnikowi (bo wiem, że są 🙂 ) na 2017 rok spełnienia marzeń lub realizacji celów, w zależności która z tych form jest Wam bliższa. Życzę Wam konsekwencji, wytrwałości oraz pomocnych i wspierających osób wokół siebie. Życzę Wam wreszcie dużo miłości, bo jest najważniejsza!!

W ostatnim tym roku wpisie na blogu i ostatnim „look of the day” prezentuję Wam stylizację prawie w całości skomponowaną z tego co mam w szafie. W niektórych ubraniach chodzę często, inne znalazłam podczas robienia świątecznych porządków.

Różowy płaszczyk Mohito przechwyciła mi ostatnio córka, a tym samym przypomniała mi, że go mam. Wrócił u mnie do łask, niestety ku niezadowoleniu córki. 🙂 Białą długą koszulę ze Stradivariusa noszę na oficjalne lub uroczyste okazje, albo wtedy gdy naprawdę (z naciskiem na naprawdę) nie wiem w co się ubrać. Sprawdza się znakomicie do czarnych rurek, dżinsów, czy eleganckich spodni. Sweter S. Oliver…jakby to powiedzieć…jest  męża. A raczej był, bo już go jakoś nie lubi, a w modzie damskiej duże, obszerne swetry przeżywają renesans. Rurki dżinsy są tak stare, że nawet nie pamiętam z jakiego sklepu. A że nie lubię wyrzucać dżinsów, to tylko porwałam je trochę na kolanach i są znowu noszone. Botki Reserved no i wreszcie czapka firmy Barts, którą dostałam od Mikołaja. Co sądzicie o tym zestawie??

dsc_1586-1

dsc_1421-1

dsc_1515

dsc_1490

                          https://www.acheterviagrafr24.com/viagra-en-france/                                       Happy New Year 2017!!

 

Święta, święta… dlaczego tak kochamy Boże Narodzenie?

Święta, święta… dlaczego tak kochamy Boże Narodzenie?

Mój zeszłoroczny wpis okołoświąteczny, ale chyba nie stracił na ważności 🙂

Święta, święta… dlaczego tak kochamy Boże Narodzenie:

Znamy to wszyscy bardzo dobrze: w pracy dopinamy plany i robimy podsumowania. Aby nadążyć ze wszystkim zostajemy grubo po godzinach albo bierzemy pracę do domu. W wolnej chwili po pracy lecimy po prezenty do galerii handlowej,  gdzie mamy wrażenie, że właśnie podali komunikat o wybuchu bomby atomowej, bo wszyscy biegają po sklepach z oznakami histerii na twarzach i wydają pieniądze bez większego namysłu.  W domu istna paranoja. Gotowanie, pieczenie i robienie porządków, które de facto w tym okresie przynoszą jeszcze większy chaos. Ja nie należę do osób lubiących gotować, ale przed świętami ulegam tej atmosferze i zawsze wynajduję jakiś ambitny przepis, po zrobieniu którego tylko utwierdzam się w przekonaniu, że nie powinnam gotować. Sfrustrowana na ostatnią chwilę zamawiam pierogi na wynos. A ile razy w tym czasie pokłóciłam się z mamą prosząc ją, żeby tyle nie robiła i z mężem prosząc go, żeby w końcu coś zrobił. No, ale chyba nie powinnam, bo on przecież domyka plany w pracy…

…jednym słowem: grudzień.

Na temat  jak przygotować się do świąt, żeby nie zwariować i żeby nie robić wszystkiego na ostatnia chwilę napisano już setki artykułów i wydano dziesiątki książek. Dziennikarze, celebryci i  psycholodzy   doradzali nam już  niejednokrotnie w zakresie kupowania prezentów i  przygotowywania dań świątecznych. Od różnego rodzaju ekspertów słyszeliśmy nie raz   o konieczności zachowania spokoju i zatrzymania się w tym  biegu na chwilkę  refleksji.  Nawet doradcy finansowi uaktywniają się w tym okresie, gdzie jedni zachęcają nas do wzięcia pożyczek na karpia i makowiec, a inni wręcz przeciwnie sugerują umiar w wydatkach, żeby nie wejść w Nowy Rok z debetem na koncie.

Ja również  mniej więcej w okolicach połowy grudnia co roku obiecuję sobie to samo.  Czyli, że następnym razem prezenty kupię już w listopadzie, aby uniknąć bieganiny w tłumie oraz  że tym razem wyczaruję jakieś danie ze sprawdzonego już  przepisu, aby nie częstować bliskich zakalcem. Co roku postanawiam sobie, że nie będę kupować nowych ozdób świątecznych do domu, gdyż później nie mam gdzie ich trzymać. Obiecuję sobie, że ze wszystkimi ważnymi sprawami uporam się przed grudniem.  I najczęściej jest tak, że zanim przyjdą święta jestem przemęczona, niewyspana i cały czas się martwię czy wszystko już zrobiłam, czy o niczym nie zapomniałam.

Ale wiecie co? Tak szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie innego grudnia!  Przecież kupowanie prezentów w listopadzie pozbawione byłoby tego szczególnego uroku. Przypuszczam, że nawet gdybym je kupiła miesiąc wcześniej, to i tak wyszłabym przed świętami do galerii handlowej, żeby poczuć ten tłum, popatrzeć na wystawy, na choinki, na migające światełka. I na pewno i tak kupiłabym jakieś czerwone rękawiczki w gwiazdki, bo tylko w okresie świątecznym można  sobie na to pozwolić bez wyrzutów sumienia. Ozdoby do domu? Ależ oczywiście, że z wielką przyjemnością dam się naciągnąć na nowe lampki, nowe świeczki, a nawet na pozytywkę w kształcie reniferka.  Normalnie w lipcu czy wrześniu nawet bym na niego nie spojrzała i uznała za szczyt kiczu, ale w grudniu jest on słodki, śliczny i pasuje do bałwanka, którego kupiłam w zeszłym roku. To magia grudnia, Świętego Mikołaja i Bożego Narodzenia powoduje, że patrzymy na świat w trochę nierealny sposób i często postępujemy dość nieracjonalnie.

Czy naprawdę warto w takim momencie psuć sobie ten klimat zbytnią rozwagą czy klasycznym gustem? W jakim innym okresie w roku wystarcza nam do szczęścia tłum ludzi, bałagan w kuchni, błyszczące bombki i kolejna para skarpetek otrzymana w prezencie? I w jakim innym miesiącu czujemy się spełnione kiedy po całym dniu bieganiny, sprzątania i kupowania siadamy wieczorem w fotelu, z kubkiem herbaty z imbirem i w milczeniu, szczęśliwi, patrzymy sobie na pięknie ubraną choinkę??

A jak jest u Ciebie w tym gorącym przedświątecznym okresie? Czy do zakupów i przygotowań podchodzisz racjonalnie  i z rozmysłem czy raczej kupujesz spontanicznie, pozwalając sobie na mały brak rozwagi i brak  praktycyzmu? Czy dajesz się ponieść duchowi świąt- jak mówią jedni, czy raczej uważasz to za uleganie konsumpcjonizmowi- jak mówią drudzy? Jeśli tak jak ja lubisz tą przedświąteczną krzątaninę i wierzysz w magię świąt, to udostępnij ten post dalej swoim przyjaciołom i swoim znajomym. W tym roku moim marzeniem jest, aby moje słowa pomogły tym z Was, które zapomniały, że cały okres przygotowań do Świąt Bożego Narodzenia może nam przynieść dziecięcą wręcz radość. Wystarczy posłuchać siebie, a nie ekspertów!

Torebki damskie, a  wpis na blogu

Torebki damskie, a wpis na blogu

Każdy wpis na blogu potrzebuje  jakiś czas na przygotowanie, ale ten  pobił chyba rekord. Torebka ze sklepu  Galarti już jakiś czas jest przeze mnie używana, a wpis na blogu  z nią zapowiadałam chyba ponad miesiąc temu. No ale wiadomo, że nie zawsze wszystko od nas zależy 🙂  Jak ja byłam gotowa, to akurat mój fotograf miał inne zajęcia. Jak się  zdarzyło, że obydwoje zdołaliśmy umówić się na sesję, to słońce zaszło, zaczął padać deszcz, a raz nawet śnieg. Czas płynął, wpisu na blogu nie ma, a ja chcąc odwdzięczyć się firmie Galarti zdecydowałam, że zrobię sesję studyjną. Kilka zdjęć z tej sesji także wklejam pod spodem. Aż wreszcie nadszedł ten moment, że słońce pięknie świeciło, deszcz nie padał, chmurki ani jednej, fotograf wolny, ja uszykowana- udało się!

Dziękuję firmie Galarti za piękną i bardzo wygodną torebkę! Wybór był trudny, gdyż w sklepie jest ich tyle, że nie wiedziałam na którą się zdecydować. Wiedziałam, że ma być duża i sztywna tak, abym mogła do niej schować komputer i inne potrzebne mi do pracy przybory. Sprawdza się znakomicie!

Jeśli chcecie zobaczyć jakie torebki damskie ma firma Galarti, to kliknijcie w  stronę: galarti.pl  Zresztą mają nie tylko torebki damskie, ale też torby męskie i inne dodatki.

Naprawdę mają bardzo szeroki wybór i różne marki, na pewno każda z Was znajdzie coś dla siebie 🙂

projekt-bez-tytulu

dsc_06491

dsc_0715

dsc_0779

dsc_07611

Kamizelka- Patrizia Pepe

Sweter- H&M

Spodnie- z szafy

buty- Reebok

Miłego wieczoru!

Kwas hialuronowy i  komórki macierzyste- gdzie je znaleźć poza gabinetem medycyny estetycznej?

Kwas hialuronowy i komórki macierzyste- gdzie je znaleźć poza gabinetem medycyny estetycznej?

Dziewczyny! Kwas hialuronowy, komórki macierzyste… Z czym kojarzą Wam się te nazwy? Zapewne z zabiegami w gabinetach medycyny estetycznej.

A tymczasem polska firma MK Natural Cosmetics stworzyła markę Bioetiq produkującą kosmetyki z tymi właśnie składnikami. Ja otrzymałam do testowania krem na noc  Bioetiq  Naturalna Odnowa Komórkowa. I jestem zachwycona!

Krem Bioetiq Naturalna Odnowa Komórkowa posiada w swoim składzie małocząsteczkowy kwas hialuronowy oraz roślinne komórki macierzyste. Kwas hialuronowy odpowiada za https://www.acheterviagrafr24.com/acheter-viagra-en-ligne/ gładkość i sprężystość skóry, a komórki macierzyste stymulują odnowę naskórka oraz produkcję kolagenu i elastyny. Oprócz tych składników w składzie kremu jest szereg olejów (arganowy, kokosowy, macadamia, słonecznikowy, avocado i annato), które mają działanie antyoksydacyjne, uelastyczniające i  nawilżające.

Już po pierwszym zastosowaniu, rano, skóra jest gładka, nawilżona i sprężysta. Krem ma bardzo dobrą konsystencję, jest gęsty i czuje się go na skórze. Teraz, kiedy mamy włączone ogrzewanie w domu, jest to istotne, gdyż zabezpieczona skóra nie przesusza się, utrzymuje wilgotność, a efekt ten utrzymuje się do rana. Czuję to nakładając rano makijaż. Nie lubię ciężkich kremów na dzień, nawet zimą używam lekkie kremy nawilżające. A dzięki dobremu zabezpieczeniu na noc, rano nie mam przesuszonej skóry i mogę spokojnie wyjść na zimno.

Wada kremu? Może jedynie, to, że latem ta konsystencja kremu  mogłaby być trochę za ciężka na upalne noce, szczególnie gdzieś podczas tropikalnych wyjazdów.

Zastanawiacie się ile kosztuje tak bogaty w składniki krem, zawierający kwas hialuronowy i roślinne komórki macierzyste? Sprawdźcie same i od razu zamawiajcie: cena kremu Bioetiq na noc –> tutaj

 

dsc_0269

dsc_0284w

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress

Ta strona używa tzw. ciasteczek. Więcej informacji.

Ciasteczko (formalnie HTTP Cookie, w skrócie ang. cookie, tłumaczone czasem jako plik cookie) – mały fragment tekstu, który serwis internetowy wysyła do przeglądarki i który przeglądarka wysyła z powrotem przy następnych wejściach na witrynę. Używane jest głównie do utrzymywania sesji np. poprzez wygenerowanie i odesłanie tymczasowego identyfikatora po logowaniu. Może być jednak wykorzystywane szerzej poprzez zapamiętanie dowolnych danych, które można zakodować jako ciąg znaków. Dzięki temu użytkownik nie musi wpisywać tych samych informacji za każdym razem, gdy powróci na tę stronę lub przejdzie z jednej strony na inną.


Źródło: wikipedia.org


Więcej informacji: http://pl.wikipedia.org/wiki/HTTP_cookie

Zamknij