Znamy to wszyscy bardzo dobrze: w pracy dopinamy plany i robimy podsumowania. Aby nadążyć ze wszystkim zostajemy grubo po godzinach albo bierzemy pracę do domu. W wolnej chwili po pracy lecimy po prezenty do galerii handlowej,  gdzie tłumy ludzi biegają po sklepach z oznakami histerii na twarzach i wydają pieniądze bez większego namysłu.  W domu istna paranoja. Gotowanie, pieczenie i robienie porządków, które de facto w tym okresie przynoszą jeszcze większy chaos. Ja nie należę do osób lubiących gotować, ale przed świętami ulegam tej atmosferze i zawsze wynajduję jakiś ambitny przepis, po zrobieniu którego tylko utwierdzam się w przekonaniu, że nie powinnam gotować. Sfrustrowana na ostatnią chwilę zamawiam pierogi na wynos. A ile razy w tym czasie pokłóciłam się z mamą prosząc ją, żeby tyle nie robiła i z mężem prosząc go, żeby w końcu coś zrobił. No, ale chyba nie powinnam, bo on przecież domyka plany w pracy…

…jednym słowem: grudzień.

Na temat  jak przygotować się do świąt, żeby nie zwariować i żeby nie robić wszystkiego na ostatnia chwilę napisano już setki artykułów i wydano dziesiątki książek. Dziennikarze, celebryci i  psycholodzy   doradzali nam już  niejednokrotnie w zakresie kupowania prezentów i  przygotowywania dań świątecznych. Od różnego rodzaju ekspertów słyszeliśmy nie raz   o konieczności zachowania spokoju i zatrzymania się w tym  biegu na chwilkę  refleksji.  Nawet doradcy finansowi uaktywniają się w tym okresie, gdzie jedni zachęcają nas do wzięcia pożyczek na karpia i makowiec, a inni wręcz przeciwnie sugerują umiar w wydatkach, żeby nie wejść w Nowy Rok z debetem na koncie.

Ja również  mniej więcej w okolicach połowy grudnia co roku obiecuję sobie to samo.  Czyli, że prezenty kupię już w listopadzie, aby uniknąć bieganiny w tłumie oraz  że tym razem wyczaruję jakieś danie ze sprawdzonego już  przepisu, aby nie częstować bliskich zakalcem. Co roku postanawiam sobie, że nie będę kupować nowych ozdób świątecznych do domu, gdyż później nie mam gdzie ich trzymać. Obiecuję sobie, że ze wszystkimi ważnymi sprawami uporam się przed grudniem.  I najczęściej jest tak, że zanim przyjdą święta jestem przemęczona, niewyspana i cały czas się martwię czy wszystko już zrobiłam, czy o niczym nie zapomniałam.

Ale wiecie co? Tak szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie innego grudnia!  Przecież kupowanie prezentów w listopadzie pozbawione byłoby tego szczególnego uroku. Przypuszczam, że nawet gdybym je kupiła miesiąc wcześniej, to i tak wyszłabym przed świętami do galerii handlowej, żeby poczuć ten tłum, popatrzeć na wystawy, na choinki, na migające światełka. I na pewno i tak kupiłabym jakieś czerwone rękawiczki w gwiazdki, bo tylko w okresie świątecznym mogę sobie na to pozwolić bez wyrzutów sumienia. Ozdoby do domu? Ależ oczywiście, że z wielką przyjemnością dam się naciągnąć na nowe lampki, nowe świeczki, a nawet na pozytywkę w kształcie reniferka.  Normalnie w lipcu czy wrześniu nawet bym na niego nie spojrzała i uznała za szczyt kiczu, ale w grudniu jest on słodki, śliczny i pasuje do bałwanka, którego kupiłam w zeszłym roku. To magia grudnia, Świętego Mikołaja i Bożego Narodzenia powoduje, że patrzymy na świat w trochę nierealny sposób i często postępujemy dość nieracjonalnie.

Czy naprawdę warto w takim momencie psuć sobie ten klimat zbytnią rozwagą czy klasycznym gustem? W jakim innym okresie w roku wystarcza nam do szczęścia tłum ludzi, bałagan w kuchni, błyszczące bombki i kolejna para skarpetek otrzymana w prezencie? I w jakim innym miesiącu czujemy się spełnione kiedy po całym dniu bieganiny, sprzątania i kupowania siadamy wieczorem w fotelu, z kubkiem herbaty z imbirem i w milczeniu, szczęśliwi, patrzymy sobie na pięknie ubraną choinkę??

A jak jest u Ciebie w tym gorącym przedświątecznym okresie? Czy do zakupów i przygotowań podchodzisz racjonalnie  i z rozmysłem czy raczej kupujesz spontanicznie, pozwalając sobie na mały brak rozwagi i brak  praktycyzmu? Czy dajesz się ponieść duchowi świąt- jak mówią jedni, czy raczej uważasz to za uleganie konsumpcjonizmowi- jak mówią drudzy? Jeśli jednak  tak jak ja lubisz tą przedświąteczną krzątaninę i wierzysz w magię świąt, to udostępnij ten post dalej swoim przyjaciołom i swoim znajomym. W tym roku moim marzeniem jest, aby moje słowa pomogły tym z Was, które zapomniały, że cały okres przygotowań do Świąt Bożego Narodzenia może nam przynieść dziecięcą wręcz radość. Wystarczy posłuchać siebie, a nie ekspertów!

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress

Ta strona używa tzw. ciasteczek. Więcej informacji.

Ciasteczko (formalnie HTTP Cookie, w skrócie ang. cookie, tłumaczone czasem jako plik cookie) – mały fragment tekstu, który serwis internetowy wysyła do przeglądarki i który przeglądarka wysyła z powrotem przy następnych wejściach na witrynę. Używane jest głównie do utrzymywania sesji np. poprzez wygenerowanie i odesłanie tymczasowego identyfikatora po logowaniu. Może być jednak wykorzystywane szerzej poprzez zapamiętanie dowolnych danych, które można zakodować jako ciąg znaków. Dzięki temu użytkownik nie musi wpisywać tych samych informacji za każdym razem, gdy powróci na tę stronę lub przejdzie z jednej strony na inną.


Źródło: wikipedia.org


Więcej informacji: http://pl.wikipedia.org/wiki/HTTP_cookie

Zamknij