W swoim domu, tym w którym mieszkam obecnie,  zakochałam się od pierwszego wejrzenia! Już od progu, kiedy wchodziliśmy z mężem na pierwsze oglądanie, poczułam tą specyficzną atmosferę i od razu wiedziałam, że to jest moje miejsce.  A może to było jeszcze wcześniej?? Może już kiedy jechałam tu po raz pierwszy intuicja podpowiadała mi, że wielomiesięczny trud poszukiwań wreszcie się zakończy?

Zanim jednak doszło do tego momentu, nie było łatwo. Decydując się na zakupu domu i przeglądając oferty rynku nieruchomości kierowaliśmy się kilkoma zasadami, które poważnie zawęziły zakres poszukiwań:

  1. Dom ma być wybudowany.

Przy naszym trybie życia budowa domu od podstaw nie wchodziła w grę. Zarówno ja jak i Marcin jesteśmy na co dzień bardzo aktywni, zajęci czy to pracą, czy innymi własnymi projektami i sama wizja szukania działki, zdobywania pozwoleń, uprawnień, po prostu nas przerażała. Zdecydowaliśmy więc, że pominiemy  etap wybierania projektu, stawiania fundamentów i instalacji podłączeń przez co zyskamy zarówno czas jak i… własną energię.

  1. Dom ma być w centrum miasta.

Mieszkamy w Łodzi. Ja się tutaj wychowałam, w bloku na jednym z łódzkich osiedli, natomiast mąż przeprowadził się do mnie ze Śląska. Teraz obydwoje kochamy to miasto! Lubimy przejść się ulicą Piotrkowską czy to w dzień, czy w weekendowe wieczory. Bardzo często pokazuję uroki Łodzi na swoich sesjach modowych (kliknij „Księży Młyn”   i   „Beczki Grohmana”).  W ciągu dnia mamy bardzo dużo spotkań wymagających od nas szybkiego przemieszczenia się…  a i córka miała tutaj swój głos: chciała mieć możliwość samodzielnego jeżdżenia do szkoły, na angielski i na spotkania z koleżankami. Często obserwowaliśmy naszych wspólnych znajomych mieszkających gdzieś na peryferiach Łodzi, czy nawet już poza jej granicami i utwierdzaliśmy się w przekonaniu, że działka w polu bez komunikacji miejskiej jest nie dla nas.

  1. Dom ma być w cichej i spokojnej okolicy.

I tu już było gorzej. Jak znaleźć dom w centrum miasta, ale żeby jednocześnie było jak na wsi?? Oczywiście samo miasto oferuje takie osiedla, jednak zarówno domy jak i działki są  w nich na wagę złota, a więc jeśli ktoś zdecyduje się na zakup, to już łatwo nie sprzeda. A co za tym idzie na pewno nie tanio 🙁

Biorąc pod uwagę powyższe  wymagania, przeglądanie ofert trwało u nas  ładnych parę miesięcy. A i dylematów mieliśmy co nie miara: czy kupić dom mniejszy ale nowy czy większy ale do remontu? Większa działka ale mniejszy dom czy na odwrót? Szeregowiec od developera na betonowym osiedlu czy tradycyjny dom w zielonej okolicy??

W końcu stało się! Zakupiliśmy dom z odzysku.

Nie będę się wdawać teraz w wyciąganie wniosków czy dobrze zrobiliśmy czy nie… i postaram się opisać w innych postach czym należy się kierować w takich przypadkach, na co zwracać uwagę oraz jakie błędy popełniliśmy i jak mogliśmy  ich uniknąć.

Dla nas najważniejsze było to, że wszystkie nasze warunki udało się spełnić  i dzisiaj cieszymy się domem w centrum miasta, blisko głównych dróg, a jednocześnie sprytnie ukrytym na przytulnym, zielonym osiedlu domków jednorodzinnych. No i najważniejsze: zaoszczędziliśmy  około rok, który musielibyśmy poświęcić na budowę domu do tego stanu w jakim go kupiliśmy. Ochoczo przystąpiliśmy więc do remontu 🙂

Jeśli temat samego remontu Was interesuje, to dawajcie znak w komentarzach czy mailach 🙂 A ja w kolejnych postach przedstawię stopniową, sukcesywną metamorfozę całego budynku, zarówno na zewnątrz jak i w środku, trudy i radości związane z ekipami fachowców, wyborami mebli, płytek, sprzętów,  zakupami materiałów i całego mnóstwa niezbędnych rzeczy, o których częściowo nie mieliśmy wcześniej pojęcia 🙂 Remont dobiega końca i wreszcie mogę się tym wszystkim z Wami podzielić 🙂

Dzisiaj natomiast przedstawiam Wam element wystroju, który jest całkowicie wykończony: szklaną witrynkę w kuchni.

A dla tych z Was, którzy mają silne nerwy kilka zdjęć przedstawiających dokładnie to samo miejsce, ale przed remontem i w jego trakcie:

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress

Ta strona używa tzw. ciasteczek. Więcej informacji.

Ciasteczko (formalnie HTTP Cookie, w skrócie ang. cookie, tłumaczone czasem jako plik cookie) – mały fragment tekstu, który serwis internetowy wysyła do przeglądarki i który przeglądarka wysyła z powrotem przy następnych wejściach na witrynę. Używane jest głównie do utrzymywania sesji np. poprzez wygenerowanie i odesłanie tymczasowego identyfikatora po logowaniu. Może być jednak wykorzystywane szerzej poprzez zapamiętanie dowolnych danych, które można zakodować jako ciąg znaków. Dzięki temu użytkownik nie musi wpisywać tych samych informacji za każdym razem, gdy powróci na tę stronę lub przejdzie z jednej strony na inną.


Źródło: wikipedia.org


Więcej informacji: http://pl.wikipedia.org/wiki/HTTP_cookie

Zamknij