Zacznę od przykładu najprostszego: zakładasz do pracy czerwoną bluzkę. I co słyszysz od swoich współpracowników? Powiedzmy połowa z nich się zachwyca, prawi Ci komplementy, Ty dziękujesz, wszyscy jesteście zadowoleni.  Tymczasem  druga połowa milczy.  Co oznacza, że albo im się Twoja piękna bluzka  nie podoba, albo zupełnie ich nie obchodzi jak wyglądasz i w czym przyszłaś ubrana do pracy. Kilka bardziej szczerych i odważnych osób powie Ci, że w błękicie  Ci bardziej do twarzy. No ale przecież nawet Ty sama wiesz, że nie musisz się podobać wszystkim. Ani Ty, ani Twoja bluzka.  I na pewno też zdajesz sobie sprawę, że zarówno pierwsi jak i drudzy, pomimo tego co mówią głośno, mogą sobie pomyśleć jakie z Ciebie totalne bezguście, że nie masz wyczucia stylu, koloru, że czerwony jest przecież niemodny, a bluzka nie pasuje do spodni. Wiesz to i nawet się tym nie przejmujesz.

Ale przeczytaj drugi przykład (i pozostanę w temacie ubrań): zakładasz do pracy mega krótką spódnicę. Opinie słyszysz podobne. Jedni Ci mówią, że masz zgrabne nogi, inni chwalą krój spódnicy, pytają gdzie ją kupiłaś, a ile kosztowała. Ktoś inny powie Ci, że kiepski materiał, źle skrojona, kolor do Ciebie nie pasuje. Czyli ok, wszystko jest w normie 🙂

Nie łudź się jednak, gdyż to co usłyszałaś, nawet te słowa krytyki, to jedyne opinie, które do Ciebie dotarły i które ludzie są w stanie powiedzieć Ci w twarz. Niestety, nikt kompletnie Ci nie powie tego co na pewno mówi się na boku, przy kawce, na papierosku: że masz cellulit, gruby tyłek, brak Ci wyczucia, że ubrałaś się jak dziwka, że świecisz gołym tyłkiem, że podrywasz facetów, że na pewno chcesz coś osiągnąć tą krótką spódnicą… Czy mam wymieniać dalej?

To może kolejny przykład: dostałaś awans. Telefony, gratulacje, kwiaty. Tak, oczywiście, przecież wszyscy wiedzą, że zasłużyłaś na to, ciężko pracowałaś, zapłaciłaś za dodatkowy kurs, zgłosiłaś się do  dodatkowego projektu. Słowem- należało Ci się. I kładziesz się spać nieświadoma co się dzieje za Twoimi plecami. Ale może i dobrze, bo po co Ci wiedzieć, że dostałaś awans bo  przespałaś się z szefem, że się sprzedałaś, że zrobiłaś to po trupach… I jaki masz wpływ na takie opinie??

Jeszcze nie zrozumiałaś o co mi chodzi?? No to czytaj dalej.

Powiedzmy, że masz jakiś talent. Potrafisz śpiewać, gotować, szyć, projektować. Ależ Twoi znajomi są z Ciebie dumni! Jak Cię chwalą, doradzają, że musisz gdzieś wypłynąć, gdzieś się pokazać. No i stało się! Zaangażowali Cię do zespołu muzycznego, założyłaś bloga kulinarnego, wygrałaś konkurs na stylizację roku. I znowu: gratulacjom nie ma końca. A Ty jesteś szczęśliwa podwójnie: że spełniasz marzenia i , że znajomi Cię wspierają i cieszą się razem z Tobą. No dobra, kilku z nich przestało się odzywać, ale wiadomo, ludzie w dzisiejszych czasach są tak zajęci, nie mają dla wszystkich czasu.  Nie ma im się co dziwić. I wiesz, co? Masz rację. Jeśli chcesz być zdrowa i nie mieć zmartwień, to tak właśnie myśl i w to wierz z całych sił. I  nie chciej słuchać tej prawdziwszej prawdy, która żyje swoim życiem za Twoimi plecami. A mianowicie: że  uderzyła Ci woda sodowa do głowy, że nikogo już nie poznajesz  i nie zauważasz, że już nawet nie masz chwili czasu dla znajomych, że się zmieniłaś, wywyższasz się. I to tylko dlatego, ze Ci się udało (już sobie nie zapracowałaś, tylko Ci się udało!).  No dobra, coś tam potrafisz, jakoś tam piosenkę zaśpiewasz, ale generalnie fałszujesz. Coś tam upichcisz, ale smaku to nie ma żadnego. Na pewno więc  miałaś jakieś układy, komuś zapłaciłaś, kogoś oszukałaś. No bo jak inaczej się dostałaś tam gdzie jesteś???  A!  I przecież wiadomo jak tam jest! Każdy wie co tam się wyprawia! Sodomia i gomora!

Po co to piszę?? Nie po to, żeby Cię uprzedzić do Twoich znajomych i przyjaciół i nie po to, abyś stała się podejrzliwa, nieufna i nikomu nie wierzyła w komplementy. Piszę to po to, abyś sama nie wpadała w pułapkę takiego myślenia. Jak widzisz, bardzo łatwo jest wyrządzić komuś krzywdę, której niestety, nie da się łatwo cofnąć. Owszem, nie masz wpływu na to co myślą o Tobie inni ludzie. Ale na pewno masz wpływ na swoje myśli o innych!

Przepraszam, że pisałam to wprost, per Ty. Uwierz mi jednak, że mówiłam  nie tylko do Ciebie, ale też do siebie.

I standardowo, proszę Cię o udostępnienie tego wpisu swoim znajomym. Wszystkim, a nie tylko tym, wobec których poczułaś właśnie wyrzuty sumienia.

 

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress

Ta strona używa tzw. ciasteczek. Więcej informacji.

Ciasteczko (formalnie HTTP Cookie, w skrócie ang. cookie, tłumaczone czasem jako plik cookie) – mały fragment tekstu, który serwis internetowy wysyła do przeglądarki i który przeglądarka wysyła z powrotem przy następnych wejściach na witrynę. Używane jest głównie do utrzymywania sesji np. poprzez wygenerowanie i odesłanie tymczasowego identyfikatora po logowaniu. Może być jednak wykorzystywane szerzej poprzez zapamiętanie dowolnych danych, które można zakodować jako ciąg znaków. Dzięki temu użytkownik nie musi wpisywać tych samych informacji za każdym razem, gdy powróci na tę stronę lub przejdzie z jednej strony na inną.


Źródło: wikipedia.org


Więcej informacji: http://pl.wikipedia.org/wiki/HTTP_cookie

Zamknij