Generalnie chyba mogę powiedzieć, że naiwność, to moja podstawowa wada. Żyję w przekonaniu, że wszyscy ludzie są z gruntu dobrzy, że priorytetem naszych  polityków jest polska racja stanu, a nie ich własna, że jak mi koleżanka z pracy mówi, że ślicznie wyglądam, to tak na pewno wyglądam, a przyjaciel będzie moim przyjacielem na dobre i na złe, a nie tylko jak nie ma nic do stracenia.

Niby fajnie prawda? Tylko, że mając takie przeświadczenie, zawsze przychodzi moment kiedy dostaje się młotem w głowę. Jak to? Wyznawca Boga wszedł po prostu do klubu pełnego ludzi i zamiast krzyczeć, że kocha każdego, nawet najbardziej odmiennego od siebie bliźniego, to zaczął strzelać na oślep? A jakaś ważna osobistość z życia publicznego, to po wyłączeniu kamer rzuca mięsem, wrzeszczy i jest zwykłym chamem? A koleżanka z pracy powiedziała, że  może i ślicznie wyglądam, ale i tak mnie nie lubi bo zawsze mam coś do powiedzenia.

Takich sytuacji jest więcej: ktoś, komu ufałaś obgadał cię niesłusznie. Albo jeszcze gorzej, bo okazało się, że był z Tobą, bo miał w tym interes. Przyjaciel, nie można powiedzieć, wysłuchał Cię w trudnych chwilach z empatią, ale już na drugi dzień o Twoich problemach wiedzieli inni znajomi. Można by długo wymieniać…

I za każdym razem w takich sytuacjach mówię sobie to samo: znowu ja głupia i ja  naiwana dałam się nabrać! Jak ja, realistka do bólu, trzeźwo myśląca, asertywna analityczka mogłam tego nie przewidzieć? Nigdy więcej! Od tej pory ograniczone zaufanie do każdego. W nic nie wierzę, nikomu nie ufam, nikomu więcej nie dam się nabrać.

Całe szczęście, że wytrzymuję w tym postanowieniu maksymalnie dwa dni!

No bo jakie to jest trudne zakładać, że każdy człowiek jest z gruntu zły. Że wszyscy ludzie na świecie myślą tylko o sobie i o swoich korzyściach. Jakie to ciężkie rozmawiać z koleżankami wyobrażając sobie, że jak tylko odejdę, to mnie obgadają.  Jak strasznie trudno patrzeć na uśmiechniętego kolegę i zakładać sobie, że pod tym uśmiechem kryje się jakiś interes. Jak bardzo męczy myślenie, że wszyscy znajomi, którzy do mnie dzwonią, to coś ode mnie chcą, a jak mi lajkują zdjęcia na Facebooku, to na pewno dlatego, żebym ja zalajkowała ich zdjęcia.  Naprawdę, to mnie przerasta! Po tych dwóch dniach z wielką ulgą wracam do swojej naiwności i świat nagle robi się wspaniały, różowy, dobry  i pełen miłych ludzi.

I tak się zastanawiam czy ta moja naiwność, to aby na pewno wada czy może raczej zaleta? No fakt, dostanie się od czasu do czasu po dupie, ale codzienność jest naprawdę urocza 🙂

A jak jest u Ciebie? Czy żyjesz w przekonaniu, że każdy ma wobec Ciebie złe intencje i zawsze jesteś podejrzliwa gdy usłyszysz słowa pochwały czy komplement? Czy wręcz przeciwnie: ufasz wszystkim dookoła i wierzysz, że każdy szczerze życzy Ci jak najlepiej? Uważasz, że ludzie są dla Ciebie życzliwi, bo tacy są, czy może raczej chcą Cię wykorzystać dla swoich korzyści? Czy uważasz, że z własną naiwnością należy walczyć, aby nie cierpieć przez innych czy może lepiej  wierzyć, że świat nie składa się z samych egoistów? Ile razy w życiu już dostałaś za swoją naiwność? I czy dostałaś na tyle mocno, aby się jej pozbyć…??

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress

Ta strona używa tzw. ciasteczek. Więcej informacji.

Ciasteczko (formalnie HTTP Cookie, w skrócie ang. cookie, tłumaczone czasem jako plik cookie) – mały fragment tekstu, który serwis internetowy wysyła do przeglądarki i który przeglądarka wysyła z powrotem przy następnych wejściach na witrynę. Używane jest głównie do utrzymywania sesji np. poprzez wygenerowanie i odesłanie tymczasowego identyfikatora po logowaniu. Może być jednak wykorzystywane szerzej poprzez zapamiętanie dowolnych danych, które można zakodować jako ciąg znaków. Dzięki temu użytkownik nie musi wpisywać tych samych informacji za każdym razem, gdy powróci na tę stronę lub przejdzie z jednej strony na inną.


Źródło: wikipedia.org


Więcej informacji: http://pl.wikipedia.org/wiki/HTTP_cookie

Zamknij