Na pewno nie Drakuli!

Cała historia z Drakulą, czyli Wladem Palownikiem jest mocno naciągnięta i powszechnie  wykorzystywana do celów marketingowych. Postać Drakuli przewija się w opisach chyba każdego miasteczka rumuńskiego i każdego zamku w Rumunii. Przez wiele lat zamek w Branie uznawany był za  siedzibę Wlada, gdzie tymczasem okazuje się, że jego noga nigdy tam nie postała. A że jako władca był okrutny, nadziewał wrogów na pal i ozdabiał sobie nimi drogę do domu? No cóż! W tamtych czasach wszyscy mieli te same sposoby radzenia sobie w trudnych sytuacjach i sam Drakula  od reszty  społeczeństwa zbytnio nie odstawał. Na jego nieszczęście ktoś kiedyś napisał książkę wykorzystując jego imię i mocno naciągając fakty z nim związane i z tego tylko powodu stał się symbolem okrucieństwa.

Na pewno nie Rumunów!

Istnieje ogromne przekłamanie jeśli chodzi o stereotyp przeciętnego Rumuna. Ja sama jestem na siebie zła, że  pozwoliłam sobie wierzyć we wszystkie słyszane o Rumunach opowieści. Tym bardziej, że my  sami jako Polacy walczymy z naszym „nieobiektywnym” wizerunkiem za granicą. Znam wielu cudzoziemców, którzy szczerze opowiadali mi jakie historie na nasz- Polaków- temat słyszeli, że byli ostrzegani, aby nie przyjeżdżać do Polski i nie mogli uwierzyć w jakim standardzie tu żyjemy. I takie samo krzywdzące wyobrażenia miałam o Rumunach, którzy po poznaniu okazali się cudownymi, radosnymi i pomocnymi ludźmi. Oczywiście ta moja pochlebna opinia nie dotyczy sprzedawczyń w sklepach i kelnerów, którzy jeszcze cały czas mają nawyki z poprzedniej epoki i robią łaskę, że w ogóle kogokolwiek obsługują. Dla mnie nie był to żaden problem. Po pierwsze dlatego, że mogłam sobie przypomnieć jak to u nas kiedyś było, a po drugie, patrząc na nich już wiedziałam, że jeszcze rok, dwa i im też się to skończy i nastanie wieloletnia  era nadmiernej uprzejmości.

Na pewno nie zacofanych miast bez prądu, wody i nocnego życia!

…gdyż takich nie ma! Wi-fi w każdym lokalu. Misteczka przepiękne, z życiem na ulicach i pełnymi restauracjami. Lokale czynne do ostatniego klienta. Wiem, bo kilka razy wychodziliśmy ostatni. Bukareszt, Sighissoara, Oradea- to miasta, którym możemy pozazdrościć pięknej zabudowy, radosnego południowego temperamentu mieszkańców i rewelacyjnej, najwyższej jakości kawy na każdym rogu.

Na pewno nie zacofanych wsi bez prądu, wody i nocnego życia!

…gdyż odwiedzenie tych wiosek, przez które przejeżdżaliśmy i gdzie czas zatrzymał się przynajmniej 25 lat temu, to była dla nas ogromna przygoda. Furmanki, zdezelowane auta, brak dróg. Starsi ludzie w tradycyjnych ubraniach, chustach na głowie i kapeluszach, a młodsi w szerokich, za luźnych dresach. Niewątpliwie, wysiadając na chwilę z samochodu i radośnie kupując piwo w miejscowym sklepie byliśmy dla wszystkich mieszkańców atrakcją turystyczną 🙂

Na pewno nie mandatu za palenie papierosa w miejscu publicznym!

To niesamowite, że chodziliśmy kiedyś u nas do restauracji, w których jedliśmy w oparach dymu papierosowego i z popielniczką stojącą przy talerzu. W Ruminii jeszcze o

 zakazie palenia w miejscach publicznych nikt nie słyszał.  Jeśli więc lubicie puścić sobie dymka między jednym daniem, a drugim, to  poczujecie się w tym kraju jak w raju. Ja nie palę i ten obecny

dosłownie wszędzie ostry dym z tanich papierosów był dla mnie nie do zniesienia.  Przez dwa tygodnie byłam totalnym biernym palaczem i jedyne co mogłam zrobić, to (ewentualnie) opuścić lokal i zjeść w domu. Poproszenie kelnerki, aby zabrała popielniczkę ze stołu (są one nie myte, a więc ciągle śmierdzą tytoniem) narażało nas  na spojrzenia innych i pokazywanie nas sobie palcami. Nawet to było zabawne 🙂

Na pewno nie braku autostrad!

Rzeczywiście, póki co drogi pozostawiają wiele do życzenia. Wyczytałam w mądrym przewodniku, że Rumunia ma 260 km autostrad. Notabene, nie wiedzieliśmy o tym, że droga, którą jedziemy to autostrada i na dodatek płatna, tak więc prawdopodobnie przyjdzie nam jakiś ładny rachunek do zapłacenia 🙂  Generalnie jednak drogi krajowe są w takim stanie, że chcąc wrócić swoim samochodem do domu trzeba jechać najwyżej 50/h. Dobra strona jest taka, że w związku z tym nie ma  ani radarów, ani piratów drogowych. A dla nas dodatkowo była to możliwość podziwiania przepięknych krajobrazów i obserwowania interesujących ludzi przez okno podczas jazdy.

Uwierzcie mi: jedyną rzeczą, której należy się bać wyjeżdżając do Rumunii jest to, że nie będzie chciało Wam się z niej wyjeżdżać!  Ja już wiem, że do Rumunii kiedyś wrócę.

Jest to bardzo różnorodny kraj, dziki i nowoczesny, nieprzewidywalny i pełen kontrastów. Gdzie w jednym miejscu pijesz podwójne espresso za 2,5 zł, a w drugim kieliszek wódki za 20 zł. Gdzie  ludzie żyją w rytmie slow chociaż nie mają pojęcia, że takie nazewnictwo w ogóle istnieje, a ruch na ulicach w mieście powoduje, że zapominasz o istnieniu przepisów i walczysz jedynie o to, aby jakoś dojechać do celu. I gdzie zamiast ziemniaków czy makaronu je się słynną, znienawidzoną mamałygę, którą uwielbiałam. I gdzie każdy Rumun twierdzi, że zna angielski, chociaż ta znajomość zaczyna się na „proszę”, a kończy na „dziękuję”. Oraz gdzie droga górska ma tyle zakrętów, że można dostać choroby lokomocyjnej. A stojąc na przejściu granicznym w drodze powrotnej do domu, gdzie mocno przystojny Rumun ze srogą miną  sprawdza dokumenty, zastanawiasz się   czy się go bać, czy puścić do niego oko 🙂

IMG_5034

IMG_5049

IMG_5198

IMG_20160524_182542_1

IMG_20160523_115744

IMG_20160526_153318

IMG_20160526_154325

IMG_20160526_154344

IMG_20160524_124635

IMG_20160522_215903

IMG_20160522_193433

IMG_20160523_094942

IMG_20160524_181049

IMG_20160523_201607

IMG_20160527_180221

IMG_20160527_175618

IMG_20160524_141339

IMG_5144

IMG_20160524_141539

IMG_20160528_124329

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress

Ta strona używa tzw. ciasteczek. Więcej informacji.

Ciasteczko (formalnie HTTP Cookie, w skrócie ang. cookie, tłumaczone czasem jako plik cookie) – mały fragment tekstu, który serwis internetowy wysyła do przeglądarki i który przeglądarka wysyła z powrotem przy następnych wejściach na witrynę. Używane jest głównie do utrzymywania sesji np. poprzez wygenerowanie i odesłanie tymczasowego identyfikatora po logowaniu. Może być jednak wykorzystywane szerzej poprzez zapamiętanie dowolnych danych, które można zakodować jako ciąg znaków. Dzięki temu użytkownik nie musi wpisywać tych samych informacji za każdym razem, gdy powróci na tę stronę lub przejdzie z jednej strony na inną.


Źródło: wikipedia.org


Więcej informacji: http://pl.wikipedia.org/wiki/HTTP_cookie

Zamknij