Wiecie co? Albo ze mną jest coś nie tak, albo  niektórzy doradcy od coachingu   nie wiedzą co piszą.

Katarzyna Dziubałka, FB:  „ Czy Wy też tak macie, że patrząc w lustro zawsze jest coś, z czego nie jesteśmy zadowolone i właśnie na tym skupiamy uwagę? Polki to pięknie Kobiety, a jednak w porównaniu do innym krajów chyba jesteśmy wobec siebie mocno krytyczne. A w końcu, jak na prawdę siebie pokochasz to wszystko Ci się udaje… Nie szukajmy miłości i akceptacji w oczach innych ludzi, nie zabiegajmy o to. W lutym stań przed lustrem popatrz sobie w oczy i powiedz KOCHAM CIĘ.”

Dziewczyny, tak z ręką na sercu: czy któraś z Was kiedykolwiek (a nie tylko w lutym!) stanęła przed lustrem i patrząc sobie w oczy powiedziała „kocham cię”?? I czy naprawdę jesteście w stanie uwierzyć, że jest to najlepszy sposób na pozbycie się uczucia niezadowolenia ze swojego wyglądu?? Jeśli tak, to przepraszam. Zarówno Was jak i Panią Dziubałkę  (tym bardziej, że akcja wymiany kontaktów, w którą jest ona zaangażowana jest naprawdę świetna).

Jednak na małą refleksję sobie pozwolę:

Akceptuję siebie. Kocham siebie.  Zacznij doceniać siebie, a cały wszechświat zacznie Cię doceniać. (Basia Baczkura, nauczycielka kundalini jogi Adi Shakti, z portalu Zawsze Pewna Siebie). To bardzo popularne hasła przewijające się obecnie na różnych meetingach motywacyjnych dla kobiet. Ja nawet rozumiem ich intencję i jak najbardziej ją popieram. Zdaję sobie sprawę, że kluczem do pewności siebie jest znalezienie w sobie mocnych stron i podkreślanie ich, a nie wynajdywanie niedoskonałości i zadręczanie się nimi. Ale tak szczerze powiem, tylko i wyłącznie w swoim imieniu: gdybym miała kiedyś stanąć przed lustrem i wyznawać sobie miłość oznaczałoby to, że jestem  albo bardzo zdesperowana, albo bardzo leniwa, albo  chcę oszukać samą siebie.

Dla przykładu: wkurza mnie mój podwójny podbródek. Nie będę się oszukiwać, po prostu go nie lubię. Wystaje na każdym zdjęciu i spłaszcza moją twarz. Dostałam go w genach, ale jakoś pamiętam, że mojej kochanej Babci było z nim do twarzy. A u mnie jest on po prostu masakryczny. Najgorzej jest jak się śmieję, bo wtedy widać go w całej okazałości. A że często się śmieję, to wiecie…! Wydawało mi się nawet, że jestem gotowa zrobić wszystko, żeby się go pozbyć. Ale nie! Na pewno nie stanę przed lustrem i nie będę  mówić do siebie, że kocham mój podbródek, bo kocham siebie i że jestem cudowna i

wyzwolona, bo zaakceptowałam swój podbródek i dlatego wszyscy mnie kochają, bo widzą, że ja kocham swój podbródek. Sorry Dziewczyny. Żadne „kocham cię” wykrzyczane do lustra, ani tego podbródka nie zlikwiduje, ani nie spowoduje, że przestanę go zauważać.

Mam inną metodę. Stanąć przed lustrem i racjonalnie pomyśleć. Ok, mam duże oczy, które powinnam eksponować i staram się to robić.  A co z podbródkiem? No więc tak: jak się przestaję garbić i unoszę głowę do góry, to go prawie nie widać. Wniosek z tego, że muszę pilnować postawy. Co jeszcze? Aha. Zauważyłam, że podczas zdjęcia muszę trochę wyciągnąć brodę do przodu, a najlepiej obrócić twarz na bok. Co dalej? Proszę bardzo: praca, sport, hobby, spotkania z przyjaciółmi. I już. Ja po prostu nie mam czasu poświęcać zbyt dużo uwagi mojemu podbródkowi i innym niedoskonałościom!!!

Dziewczyny! Powiedzmy sobie szczerze, stanięcie przed lustrem i powiedzenie sobie w oczy „jestem piękna”, gdy tak naprawdę w duchu czujemy, że się oszukujemy,  nic tak naprawdę nie zmieni. Trzeba wziąć się do pracy. Jeśli mam za dużo kilogramów, to muszę schudnąć. Jeśli mam zaniedbaną cerę, to muszę zasięgnąć rady dermatologa. Jeśli mam za duży nos, to muszę się zastanowić jakie mam inne zalety i je eksponować. Jeśli mam wąskie usta, to może powinnam nauczyć się je odpowiednio malować.  A może po prostu fajnie by było czymś się zająć, mieć pasję, kochających ludzi wokół siebie? A wtedy problem podbródka (czy nosa, czy czegokolwiek) po prostu spadnie na odległą pozycję w ważności?

Nie wiem jak Wy, ale ja zdecydowanie wolę mówić „Kocham Cię” do bliskich mi osób niż do siebie 🙂  Ale może to ja jestem nienormalna??

A!  Tym razem nie będę Cię prosić o udostępnianie tego wpisu swoim znajomym, bo jeszcze wszyscy się dowiedzą o moim podbródku 😉

 

 

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress

Ta strona używa tzw. ciasteczek. Więcej informacji.

Ciasteczko (formalnie HTTP Cookie, w skrócie ang. cookie, tłumaczone czasem jako plik cookie) – mały fragment tekstu, który serwis internetowy wysyła do przeglądarki i który przeglądarka wysyła z powrotem przy następnych wejściach na witrynę. Używane jest głównie do utrzymywania sesji np. poprzez wygenerowanie i odesłanie tymczasowego identyfikatora po logowaniu. Może być jednak wykorzystywane szerzej poprzez zapamiętanie dowolnych danych, które można zakodować jako ciąg znaków. Dzięki temu użytkownik nie musi wpisywać tych samych informacji za każdym razem, gdy powróci na tę stronę lub przejdzie z jednej strony na inną.


Źródło: wikipedia.org


Więcej informacji: http://pl.wikipedia.org/wiki/HTTP_cookie

Zamknij